
W Europie wciąż żywa jest nadzieja, że po odejściu Donalda Trumpa relacje transatlantyckie wrócą do stanu sprzed jego prezydentury. Taka perspektywa jest jednak mało realna. Trump nie jest bowiem politycznym „wypadkiem przy pracy”, lecz raczej symptomem głębszych procesów zachodzących w amerykańskim społeczeństwie i polityce od wielu lat. Zmiany, które obserwujemy w relacjach między Stanami Zjednoczonymi a Europą, mają charakter strukturalny i prawdopodobnie będą trwale kształtować politykę Waszyngtonu.
Przede wszystkim zmieniła się sama Ameryka. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Stany Zjednoczone były krajem znacznie silniej związanym z Europą pod względem kulturowym i społecznym. Wpływało to również na elity polityczne – w dużej mierze składające się z imigrantów lub dzieci europejskich imigrantów. Dziś struktura społeczeństwa amerykańskiego wygląda inaczej.
Według spisu powszechnego z 2020 roku osoby zaliczane do mniejszości etnicznych stanowią już około 43 procent społeczeństwa. Szczególnie szybko rosną społeczności latynoska i azjatycka, podczas gdy udział białych Amerykanów (pochodzenia nielatynoskiego) systematycznie maleje. W młodszych grupach wiekowych nie stanowią oni już większości. Zmieniają się także źródła imigracji. O ile dawniej dominowali przybysze z Europy, dziś znacznie większą rolę odgrywają migranci z Ameryki Łacińskiej i Azji. W konsekwencji coraz mniej Amerykanów odczuwa emocjonalny lub kulturowy związek ze Starym Kontynentem.
Jednocześnie Stany Zjednoczone zmagają się z narastającymi problemami wewnętrznymi. Starzenie się społeczeństwa, wysokie koszty ochrony zdrowia, przestępczość (w więzieniach przebywa około dwóch milionów osób), przemoc z użyciem broni palnej (ok. 15 tys. ofiar śmiertelnych i kilkaset masowych strzelanin rocznie) oraz coraz głębsza polaryzacja polityczna sprawiają, że uwaga obywateli i polityków skupia się przede wszystkim na sprawach krajowych. Coraz większe znaczenie mają także tzw. wojny kulturowe, które dzielą społeczeństwo bardziej niż jakikolwiek spór dotyczący polityki zagranicznej.
Równie istotnym problemem jest narastające rozwarstwienie ekonomiczne. Coraz częściej podkreśla się, że pokolenia wchodzące obecnie na rynek pracy mają gorsze perspektywy materialne niż ich rodzice. To sytuacja wyjątkowa w historii Stanów Zjednoczonych, których tożsamość przez dziesięciolecia opierała się na przekonaniu o nieustannym awansie społecznym. Obecnie jeden procent najbogatszych gospodarstw domowych kontroluje niemal jedną trzecią majątku kraju, a dziesięć procent najzamożniejszych Amerykanów posiada ponad siedemdziesiąt procent całego majątku narodowego. W takich warunkach rośnie poczucie frustracji i przekonanie, że państwo powinno przede wszystkim zajmować się problemami wewnętrznymi.
Zmiany dotyczą także sfery politycznej i strategicznej. Tzw. „greatest generation”, czyli pokolenie Amerykanów pamiętające II wojnę światową, która zbudowała szczególną więź transatlantycką (aż siedmiu amerykańskich prezydentów służyło w wojsku podczas II wojny światowej), praktycznie już odeszło.
Od lat zwracali na to uwagę amerykańscy dyplomaci i eksperci, ostrzegając, że nadchodzi pokolenie polityków, które nie odczuwa szczególnego związku z Europą. Dla wielu z nich Europa jest jednym z wielu regionów świata, a nie strategicznym centrum amerykańskiej polityki zagranicznej.
Po 1945 roku w Stanach Zjednoczonych ukształtował się konsensus, zgodnie z którym pozycja globalnego lidera oznacza nie tylko przywileje, ale także odpowiedzialność za utrzymanie międzynarodowego porządku. Obecnie coraz wyraźniej widać odchodzenie od takiego sposobu myślenia. W jego miejsce pojawia się podejście bardziej transakcyjne, koncentrujące się na bezpośrednich korzyściach i interesach.
Dlatego Europa nie powinna zakładać, że po Trumpie wszystko wróci do „dawnej normy”. Problem polega bowiem na głębokich przemianach amerykańskiego społeczeństwa i polityki. Obecny Prezydent USA przyspieszył ten proces, ale go nie stworzył. Dawna norma po prostu przestała istnieć.
Autor: Dr Jakub Olchowski, dyrektor Centrum Kompetencji Europejskich UMCS, analityk Instytutu Europy Środkowej.
