Na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos padły 21 stycznia 2026 roku słowa, które mogą przejść do historii jako epitafium dla pewnej epoki. Premier Kanady Mark Carney nie wygłosił kolejnej uprzejmej, dyplomatycznej mowy. Dokonał publicznej sekcji zwłok powojennego ładu międzynarodowego, a odpowiedzialnością za jego rozpad obarczył politykę prezydenta USA Donalda Trumpa. Była to jedna z najbardziej szczerych i zarazem najważniejszych diagnoz geopolitycznych ostatnich lat.
„Wiedzieliśmy, że opowieść o międzynarodowym porządku opartym na zasadach była częściowo fałszywa” – rozpoczął Carney, bezlitośnie obnażając dekady dyplomatycznej hipokryzji. Przyznał, że najsilniejsi aktorzy zawsze omijali reguły, gdy było to dla nich wygodne, a prawo międzynarodowe stosowano wybiórczo. „Ta fikcja była jednak użyteczna” – podkreślił, wskazując, że amerykańska hegemonia, mimo licznych niedoskonałości, zapewniała globalne dobra publiczne: bezpieczeństwo szlaków morskich, stabilność finansową i system zbiorowego bezpieczeństwa. „Dlatego wywieszaliśmy ten znak w oknie. Uczestniczyliśmy w rytuałach. Ten układ już nie działa”.
Układ, który Trump zerwał
Kluczowym elementem wystąpienia Carneya było wskazanie mechanizmu załamania. Powojenny ład nie rozpadł się samoczynnie – został rozmontowany przez krótkowzroczną politykę wielkich mocarstw, a w szczególności przez transakcyjną filozofię Donalda Trumpa.
„W ostatnich latach wielkie mocarstwa zaczęły używać integracji gospodarczej jako broni. Cła stały się dźwignią nacisku, a infrastruktura finansowa – narzędziem przymusu” – mówił premier Kanady, nie wymieniając Trumpa wprost, lecz pozostawiając niewiele wątpliwości co do adresata tej krytyki.
To fundamentalny błąd myślenia ruchu MAGA. Sojusze i globalną współzależność traktuje on wyłącznie jako instrument natychmiastowego, jednostronnego zysku. Zakłada, że partnerzy – pozbawieni alternatyw – pogodzą się z rolą podporządkowanych wasali. Carney wyjaśnił jednak, dlaczego ta logika nie może się utrzymać: „Nie można oczekiwać wiary we wzajemne korzyści integracji, jeśli integracja staje się źródłem podporządkowania”.
Świat buduje twierdze
Skutkiem tej polityki nie będzie triumf Stanów Zjednoczonych, lecz globalna fragmentacja, która uderzy we wszystkich – także w samą Amerykę. Carney opisał prosty mechanizm reakcji państw: „Gdy zasady przestają cię chronić, musisz chronić siebie”. Państwa na całym świecie – od Kanady po Europę Środkową – już wyciągają praktyczne wnioski. Inwestują miliardy w strategiczną autonomię: dywersyfikują źródła energii, zabezpieczają łańcuchy dostaw żywności, zwiększają wydatki na obronność i rozwijają własny przemysł zbrojeniowy. Budują własne twierdze. „Świat fortec będzie uboższy, bardziej kruchy i mniej zrównoważony” – ostrzegał Carney. To droga prowadząca do rzeczywistości mniej bezpiecznej dla wszystkich, w tym dla Amerykanów. Jak zauważył, sojusznicy „będą dywersyfikować, by zabezpieczyć się przed niepewnością”. Kanada, zaniepokojona amerykańskim protekcjonizmem, już wcześniej zaczęła intensyfikować relacje handlowe z Azją, w tym z Chinami.
Lekcja dla średnich mocarstw
Najbardziej przełomowy fragment przemówienia dotyczył roli państw średnich – takich jak Kanada czy Polska. Carney odrzucił logikę bierności. „Średnie mocarstwa nie są bezsilne” – podkreślił. „Mają realną zdolność współtworzenia nowego porządku”.
Zamiast reagować wyłącznie defensywnie, mogą działać wspólnie. „Zbiorowe inwestycje w odporność są tańsze niż budowanie przez każdego własnych fortec. Wspólne standardy ograniczają fragmentację” – argumentował.
To kluczowa lekcja dla Europy i NATO. Odpowiedzią na transakcjonalizm Trumpa nie powinna być ani panika, ani uległość, lecz konsekwentne wzmacnianie zbiorowej odporności i zdolności do samodzielnego działania. Suwerenność w XXI wieku nie polega na samotnej konfrontacji z globalnymi gigantami, lecz na mądrym łączeniu sił w celu zachowania podmiotowości.
Wystąpienie Marka Carneya nie było optymistyczne – było trzeźwe. Oznajmiło koniec jednej epoki i niebezpieczny początek kolejnej. Pokazało jednak, że choć amerykańska hegemonia w dotychczasowej formie dobiega końca, przyszłość nie jest z góry przesądzona. Zależy od wyborów, których dziś dokonują przywódcy państw: czy wybiorą drogę samotnych, skłóconych twierdz, czy też znajdą nowy sposób wspólnego zapewniania bezpieczeństwa i dobrobytu. Na to pytanie świat wciąż szuka odpowiedzi.

Fot. World Economic Forum / Michael Würtenberg, CC BY-SA 2.0
