Spotkanie przywódców ośmiu państw wschodniej flanki NATO, które odbyło się 16 grudnia 2025 roku w Helsinkach, było jednym z najważniejszych politycznych sygnałów ostatnich miesięcy w Europie. W obliczu trwającej rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz narastającej niepewności co do przyszłej architektury bezpieczeństwa kontynentu, liderzy Finlandii, Szwecji, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Rumunii i Bułgarii jasno pokazali, że państwa graniczące z Rosją mówią dziś jednym głosem. Przekaz był jednoznaczny: obrona wschodniej flanki nie jest problemem regionalnym, lecz kluczowym interesem strategicznym całej Europy i Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Rosja jako zagrożenie trwałe, nie incydentalne
Punktem wyjścia do rozmów była wspólna diagnoza sytuacji geostrategicznej. Gospodarz szczytu, premier Finlandii Petteri Orpo, podkreślił, że Rosja stanowi „najpoważniejsze, bezpośrednie i długofalowe zagrożenie” dla pokoju w Europie. To istotne rozróżnienie: przywódcy wschodniej flanki nie traktują agresji Moskwy jako przejściowego kryzysu, lecz jako trwałą cechę rosyjskiej polityki, wynikającą z jej neoimperialnych ambicji i dążenia do odbudowy stref wpływów.
Premier Estonii Kristen Michal zwrócił uwagę na konieczność utrzymania i pogłębienia presji ekonomicznej na Rosję, w tym wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz wsparcia Ukrainy. Z kolei szefowa rządu Łotwy Evika Siliņa przypomniała starą, ale wciąż aktualną zasadę odstraszania: pokój można zachować tylko wtedy, gdy potencjalny agresor wie, że koszt ataku będzie nieakceptowalnie wysoki.
„Straż Wschodniej Flanki” – od deklaracji do zdolności
Najważniejszym praktycznym rezultatem szczytu było zobowiązanie do zacieśnienia współpracy wokół projektu określanego roboczo jako „Straż Wschodniej Flanki”. Inicjatywa ta ma na celu stworzenie spójnego, wielowarstwowego systemu obrony wschodniej granicy Unii Europejskiej i NATO – od Arktyki po Morze Czarne. Projekt zakłada integrację narodowych programów obronnych, takich jak bałtycka linia umocnień czy polska „Tarcza Wschód” oraz rozwój kluczowych zdolności: obrony powietrznej i przeciwdronowej, ochrony infrastruktury krytycznej, mobilności wojsk i odporności na działania hybrydowe. Co istotne, przywódcy zapowiedzieli zabieganie o dedykowane finansowanie UE, co ma nadać inicjatywie realny, a nie wyłącznie deklaratywny charakter.
Polska jako filar bezpieczeństwa regionu
Aktywna rola premiera Donalda Tuska potwierdziła znaczenie Polski jako jednego z głównych filarów bezpieczeństwa wschodniej flanki. Szef polskiego rządu podkreślał, że współpraca w tym formacie stanowi jakościową zmianę geostrategiczną, ponieważ państwa najbardziej narażone na presję Rosji same inicjują rozwiązania wzmacniające odstraszanie.
Wyraźny realizm polskiego stanowiska widoczny był także w ocenie perspektyw pokojowych dla Ukrainy. Sceptycyzm wobec rosyjskich deklaracji i podkreślanie konieczności utrzymania silnej obecności wojskowej na wschodzie nawet po ewentualnym zakończeniu wojny pokazują, że doświadczenie państw regionu przekłada się na twardą, pozbawioną złudzeń ocenę intencji Kremla.
UE i NATO: komplementarność, nie rywalizacja
Deklaracja helsińska silnie akcentuje potrzebę ścisłej koordynacji działań Unii Europejskiej i NATO. Wzmocnienie europejskiego potencjału obronnego ma uzupełniać Sojusz, a nie go zastępować. Równocześnie przywódcy wezwali do przyspieszenia rozwoju europejskiego przemysłu obronnego – poprzez wspólne zamówienia, uproszczenie procedur i większe zaangażowanie instytucji finansowych, takich jak Europejski Bank Inwestycyjny. Bez silnej bazy przemysłowej nawet najlepiej zaprojektowane strategie obronne pozostaną jedynie dokumentami.
Nowy imperatyw strategiczny
Szczyt w Helsinkach nie stworzył nowego sojuszu, ale znacząco wzmocnił polityczną i operacyjną spójność państw wschodniej flanki. Pokazał, że kraje te nie chcą być wyłącznie przedmiotem decyzji podejmowanych w innych stolicach, lecz aktywnie współtworzą przyszły system bezpieczeństwa Europy. W realiach trwałego zagrożenia ze strony Rosji „Straż Wschodniej Flanki” ma stać się nie symbolem, lecz praktycznym narzędziem odstraszania – od północy po południe kontynentu.

