
6 października br. unijna komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Marta Kos zapowiedziała pięć kroków, które mają doprowadzić do następnego rozszerzenia.
Propozycje sprowadzają się do usprawnienia procesu decyzyjnego przez zmniejszenie liczby głosowań jednomyślnością na poziomie UE za sprawą tzw. Klauzul pomostowych, umożliwienia pogłębionej współpracy i stopniowej integracji państw kandydujących, wzmocnienia warunkowości przez większe możliwości ograniczania funduszy przedakcesyjnych i odwracania procesu rozszerzenia w przypadku łamania unijnych wartości. Kos uznała Czarnogórę, Albanię, Ukrainę i Mołdawię za najbardziej „zaawansowanych kandydatów”, którym pod koniec miesiąca zostaną przedstawione mapy drogowe wskazujące następne kroki prowadzące do członkostwa. Propozycje będą przedmiotem dyskusji na forum Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, a także państw członkowskich.
Kompleksowe propozycje komisarz Kos dążą do usprawnienia procesu rozszerzenia Unii Europejskiej w kilku kluczowych wymiarach: wewnątrz unijnej ścieżki decyzyjnej, w której obecnie potrzebne są nieustanne zgody wszystkich państw, żeby formalnie otwierać i zamykać kolejne rozdziały negocjacyjne i które, jak pokazały przykłady Francji, Węgier czy Bułgarii, są nieustannie zakładnikami interesów krajowych. Dlatego, zastosowanie klauzul pomostowych pozwoliłoby zminimalizować wpływ sporów dwustronnych na politykę rozszerzenia. Stopniowa integracja oraz wzmocnienie odwracalności procesu rozszerzenia są odpowiedzią na krytykę, że kandydaci nie wprowadzają trwałych reform i nie dążą do zakotwiczenia zasad praworządności na poziomie krajowym. Jednakże, ten pomysł wymaga konsekwencji, którą Unia Europejska nie wykazała się chociażby podczas trwających od dwóch lat protestów w Serbii, gdzie władze dopuszczały się represji wobec protestujących studentów. W tym przypadku postawa unijnych przywódców wobec działań serbskiego przywódcy Aleksandra Vućicia była co najmniej dwuznaczna.
Wskazanie Ukrainy jako osobnego przypadku w procesie rozszerzenia zmierza do uspokojenia krytyków ukraińskiego członkostwa w UE, że Komisja Europejska dołoży starań by dalszy postęp w negocjacjach był powiązany z ochroną interesów państw członkowskich.
Jednakże, propozycje unijnej komisarz pomijają niektóre, niemniej istotne kwestie. Tegoroczny raport Instytutu Europy Środkowej na temat stosunków państw bałkańskich z UE pokazuje, że istotnym wyzwaniem pozostaje zarówno kwestia determinacji elit politycznych do wprowadzania zmian na poziomie krajowym, jak i słabnące przekonanie wśród mieszkańców, że członkostwo jest w praktyce możliwe. Warto pamiętać, że UE obiecała perspektywę członkostwa państwom Bałkanów Zachodnich już w 2003 r. na szczycie w Tesalonikach. Nie jest jednak pewne, czy w obecnej sytuacji Unię Europejską stać na jednoznaczną i konsekwentną politykę wobec kandydatów. Szereg społeczeństw w Europie Zachodniej z niechęcią patrzy na unijne rozszerzenie, a wewnętrzne problemy UE z łatwością generują niechęć do idei dalszego rozszerzenia. Państwa kandydujące również wysyłają odmienne sygnały. O ile Czarnogóra i Albania dążą do członkostwa w jak najkrótszym czasie, a Ukraina i Mołdawia dołączyły w ekspresowym czasie do grona liderów w drodze do członkostwa, to w Serbii, Bośni, Kosowie i Macedonii Północnej brak postępów miesza się z lokalnym nacjonalizmem, serbskimi interesami w regionie i wpływami Rosji, Chin i Stanów Zjednoczonych, którym niekoniecznie jest zawsze po drodze z perspektywą zjednoczonej Europy.
Autor: Dr Spasimir Domaradzki: Uniwersytet Warszawski/Instytut Europy Środkowej
